Sługa boży miał do nich krótką przemowę: podniósł ich wieloletnie współżycie, oparte na wiernej miłości; zaznaczył, że nieczęsto zdarzają się tak dostojne związki — i w nagrodę połączył ich ręce, czym uwieńczył ich jedność, wzywając Krisznę, aby więcej było wzorów podobnych.

Uroczystość była bardzo piękna i wzniosła — i oznaczała się czymś, co u nas przy ślubach bywa bardzo rzadkie: prawdą. Miałeś wrażenie, że w tym obrzędzie ani kropli fałszu nie ma.

Wszyscy obecni — zaczęli śpiewać hymn z towarzyszeniem muzyki, która grać nie przestawała. Tak się odbyły zaślubiny Wiśwamitry z Kesinią oraz innych par, które były w świątyni.

Byłem swoją drogą ciekawy, co to jest owo ministerium i jakie są jego kompetencje. Niemały był istotnie zakres jego pracy, gdyż wyrazem miłość obejmowali oni znacznie szersze pojęcie, niż to u nas bywa.

Przede wszystkim co się tyczy miłości bliźniego, która jest u nas naczelnym, a nigdy nie wykonywanym, przykazaniem religii, to w Suriawastu jest ona zjawiskiem tak normalnym i nieustającym, że właściwie o niej się nie mówi: miłość ta rozumie się sama przez się i przez jakiś instynkt przyrodzony ludzi tutejszych — sama przez się uprawia się spokojnie, bez nacisku, bez wyrozumowanego obowiązku, bez narzucania się bliźniej duszy i bez ostentacji.

Zasadniczą sprawą jest tu troska o stworzenie potomstwa — i przy tym chodzi o to, aby rasa była zarówno fizycznie, jak duchowo pierwszorzędna.

O ile bowiem Słońcogrodzianie mają ciało subtelniejsze, jakby na wyższej płaszczyźnie ustawione, o tyle znów mają zmysły doskonalsze, gdyż wszystkie odznaczają się zdolnością telepatyczną.

To znaczy, że oko ich widzi na odległość dowolną; również ucho ich słyszy na odległość itd.

Z tego powodu widzą, co się dzieje nawet na innych wyspach; mogą rozmawiać swobodnie z ludźmi żyjącymi i w innych stronach.

Nerwy ich, o ile trafią na istotę pokrewnego ducha, grają unisono z nerwami tej istoty.