P. ZOFIA gospodyni domu, która dotąd milczała: Najdziwniejsze jest dla mnie w tym wszystkim — nie to, że się Brzeszczot ożenił z Rozaurą, ale że się w ogóle ożenił!
P. JADWIGA: Bo i prawda! Taki nadzmysłowy człowiek!
P. LAURA: Człowiek widmo!
P. EMILIA: Mag-czarnoksiężnik! Co też o nim nie opowiadają!
P. LAURA: Eh, wszyscy oni tacy sami!
P. JADWIGA: No, dobrze! Ale żeby się ożenić z taką Pastraną!
P. ZOFIA: Myślałam zawsze, że Brzeszczot stoi tak wysoko, że dla niego małżeństwo po prostu jest czymś nienaturalnym... A jednak...
P. JADWIGA: To coś czartowskiego!... Owszem — ja się wcale nie dziwię, że taki sługa diabła, jak Brzeszczot, ożenił się z takim koczkodanem.
P. LAURA: Już jeżeli miał się żenić, to dlaczego nie z p. Izabelą?
P. EMILIA: Albo z Karoliną?