Hanusia Wierzynkówna

1. W domu Wierzynkowym

— Hanuś! Gdzie ty znów latasz? Czerwonaś jak ćwik, tchu złapać nie możesz, co się to ma znaczyć?

— Stryj kanonik1 do nas idą, matusiu — odrzekła dziesięcioletnia dzieweczka.

— Który?

— Stryj Daniel.

— Gdzieżeś go uwidziała? Wżdy nie ma nikogo.

— Zbiegłam ze schodów na sam dół za Mruczkiem, bo ino drzwi do komory uchyliliście, już się wymknęło kocisko.

— Jużci, taki on skory do myszy, jako ty do kądzieli. Ale powiadaj, jakożeś nadybała kanonika?

— Właśnie na dole, w sieni. Ino ja letka jak wiórek, tom duchem śmigała na górę, a stryjek wloką się pomaluśku. Poczekacie jeszcze ze trzy pacierze, zanim do drzwi zapukają.