— Mój przyjaciel, tam w Porębie — odpowiedziały siwe.
— Chciałabym się z tobą pobawić — prawiły rozgadane oczka — zawsze jestem sama, a moja niania ma tysiąc lat!
— Ja także jestem bardzo biedny — żaliły się siwe — mój pan i Paweł mają także co najmniej tysiąc lat; prawie nigdy nie wychodzę z domu, ino czasem do ojca Szymona.
— A ja albo siedzę w mojej komnatce, albo z nianią chodzę po ogrodzie. Niania nie umie biegać ani skakać... a ty umiesz?
— Ja nawet umiem na rękach chodzić. Umiem także zwierzątka z drzewa wyrzynać. Jakie trzewiczki noszą zwykle królewny?
— Wczoraj dostałam nowe, śliczne, modre jak niebo.
— E... żółte niech ci pani królowa sprawią.
— Żebyś wiedział, jak mi się przykrzy, uczą mnie po niemiecku, po łacinie; wiesz, Wawrzusiu, aż czasem nawet płaczę.
— Ach, gdybym ja był królewiczem, bawilibyśmy się razem!
— Gdybym ja była dziewczynką, a nie królewną, jakby to było wybornie!