— Cóż, kiedy rola w dzierżawie — rzekł Wojciech.
— Poczekawszy, to się poodbiera; a mnie znowu nie tak pilno, mam dobrą służbę; chyba że...
I znowu mu coś szarpnęło oczy ku Marysi.
— A dużo zapłaciłeś za ojcowiznę?
— Oj, dużo! Trzydzieści cztery czerwone. Jeszcze chciała wydrzeć więcej, ino wójt i tamci wzięli mnie w opiekę i przeperswadowali585 macosze, że gdybym się chciał prawować586, toby nigdy tyle na jej dziecko nie przypadło.
— Toś ty teraz pan całą gębą — rzekł Wojciech — ino czy będziesz umiał gospodarować?
— Oho, tatusiu — za Jaśka odpowiedział Wawrzuś, rad, że go może pochwalić — żebyście wiedzieli, jak on się na wszystkim rozumie! U pana miecznika w Niegoszowicach całym majątkiem zarządza. Uczył się przez pięć lat w Grodzisku, a jakże!
— Łaska Boska; kiedy tak, może i my starsi dowiemy się czego nowego od ciebie, hę?
— E... ja bym ta przez587 zapłaty za parobka do was przystał, ino mnie weźcie — odparł Jasiek niby żartem, ale Wojciecha pokornie za nogi objął i w kolano pocałował. Spojrzał ukradkiem ku ławie przy piecu, a stary, nie w ciemię bity, odchrząknął srogo i palcem mu pokiwał. Ale że się zaraz potem zaśmiał wcale wesoło, to i Jaśkowi niestraszna była owa groźba.
— Kiedyśmy se już powiedzieli wszystko, co było, to trza się wziąć do tego, co będzie — odezwał się Wawrzuś. — Ino się z wami przez jutrzejszy dzionek nacieszę, pilno mi wracać do roboty, bo i te godziny ledwiem gwałtem wydarł mistrzowi.