— Musi piłeczkę zacną miał przy sobie to i przerżnął.
— Ale że to Mikołaj zdolił156 spać tak twardo...
— Stary człek; zresztą, komu by przez myśl przeszło...
— I tak prędko? — zdziwiła się jakaś kobieta.
— Ano miał ze trzy godziny czasu.
— Posłali za nim ceklarzy?
— Ciekawość gdzie? W puszczę? Kamień w wodę.
— Rety... jak się burmistrz dowie!
— Ee... płakać nie będzie. Szkody w świętych naczyniach nie ma, dy157 Mikołajowi głowy nie zetnie.
— Ale psi syn sprawny!