— Stuki? Na co stuki?
— Takiś duży wyrósł i o wiłach nie słyszałeś? — spytał go długi, czarny diablik.
— Jako życie nie słysałem; ani w Porębie takich nie było.
— Widzisz, jak to dobrze, żeś się do nas dostał, zaraz się czegoś ciekawego dowiedziałeś — dodał starszy.
— E... co mi ta o to, nicegom nie ciekawy, ino kaj164 Poręba. Tyle ludzi na jarmarku, nie ten, to insy odwiezie mnie do tatusia.
— A jakże, słusznie; ino co masz po ludziach chodzić, nie mogłeś lepiej trafić jak do nas, my właśnie zaraz jutro jedziemy do Poręby.
— Zaraz jutro? Aj dobrze, dobrze! Juz trzeci dzień się błąkam, sam bym nijak nie trafił.
— A widzisz? Ale za to musisz krzynę odsłużyć.
— Juści, ze odsłużę, byłem ino zdolił165.
— Łatwa służba, nie bój się. Przystroję cię bogato, bo takiego brudasa wstydziłbym się ludziom pokazać, i będziesz się kręcił wedle nas, jakobyś i ty sztuki pokazował. Potem pójdziecie z Margośką między naród z miseczkami, a ludzie wam będą rzucać denary166.