— Pójdźcie, wielebny księże; w drugiej komnatce opłuczmy ręce i do stołu.

Król dźwignął się z ławy powoli, wspierając się rękoma o poręcze.

„O... jaki też to wysoki! — pomyślał Wawrzuś, wyruszając ze swego kąta na skinienie jego wielebności. — Choć o pół głowy większy od księdza kanonika. Jakżeż... tak się godzi, zwyczajnie król. A jeszcze gdyby się nie przygarbiał... tak one plecy pochyla, jakby co ciężkiego dźwigał”.

W komnacie jadalnej, u stołu zastawionego misami gorących potraw czekała królowa z synami: Olbrachtem, Aleksandrem334, Zygmuntem i Fryderykiem335, i córeczką ośmioletnią, Elżbietą336, która po wyjściu za mąż królewien Jadwigi337 i Zofii338 od roku już jako najstarsza córka zasiadała z rodzicami do stołu.

— Przyprowadzam waszej miłości gościa rzadkiego a wielce miłego — rzekł król Kazimierz, całując żonę w czoło — jego przewielebność... — przerwał umyślnie i kończył głosem uroczystym: — arcybiskup nominat lwowski.

Długosz pochylił się w niskim ukłonie, królowa zaś podeszła parę kroków i podając staruszkowi rękę, pocałowała go w ramię.

— A tu macie, przewielebny panie, domową czeladkę — dodał król, wskazując na dzieci. Zbliżyli się wszyscy z wyjątkiem Olbrachta, bo ten już się był witał poprzednio, i nie wyłączając małej Elżbietki, pocałowali księdza w rękę.

— Waszą miłość — rzekł Długosz do królewicza Aleksandra — mogę jeszcze od biedy zaliczyć do moich wychowanków; jeden rok wprawdzie, aleś był moim uczniem. Władysław339 już króluje, Kazimierz340 więcej w Wilnie niż w Krakowie przebywa, królewicz Olbracht ino upatruje, kędyby341 wyfrunąć z gniazda i miecza spróbować... a jakże idzie nauka młodszych, miłościwy panie?

— To już signor Buonaccorsi-Kallimach342 najprawdziwiej waszej przewielebności odpowie. — Król rzucił okiem po komnacie i zwrócił się do żony: — A gdzież jego miłość pan preceptor?

— Był tu przed chwilą — odpowiedziała królowa — przychodził usprawiedliwić się, jako bliski krewny z Florencji w odwiedziny doń przyjechał; prosił o uwolnienie od obowiązków na dwa lub trzy dni. Ponieważ zajęci byliście rozmową z gościem, miłościwy mężu i panie, przeto rozumiałam, że godzi mi się zezwolić w waszym imieniu.