— No, idź, idź. Zaprzęgaj, a duchem!
— O, ludzie, ludzie! W tej turbacji wszyscyśmy potracili głowy! — zawołała Wojciechowa ze swego kąta.
— Cóż ci się dzieje? O co krzyczysz? — spyta) mąż, podbiegając do łóżka.
— Jeszcześ nie pomiarkował? Toli dziś niedziela, miałeś pożyczyć koni i jechać z dzieckiem do kościoła.
— Raju, do krzty zabaczyłem89! Lada chwila i kumoter90 nadejdzie, co teraz robić?
— Kumoter? Toście się już postarali o chrzestnego ojca? — spytał ciekawie Zbroja.
— Sam się naraił91.
— Prochal albo Magiera, prawda?
— Nie zgadujcie darmo, bo ani my sami nie wiemy, jak się ten człowiek zowie.
— Jakżeby to być mogło? Krotofile92 wyprawiacie?