Tak to umarł Grimesby Roylott ze Stoke Moran.

Zbyteczne jest przedłużać opowieść, i tak już długą, opisywaniem, w jaki sposób, opowiedziawszy prawdę pannie Stoner, zawieźliśmy ją rannym pociągiem do owej ukochanej ciotki w Harrow. Śledztwo urzędowe wykazało, że doktor znalazł śmierć, bawiąc się nierozważnie niebezpiecznym gadem.

Holmes, powróciwszy nazajutrz do Londynu, wyświetlił mi ostatecznie tę ponurą sprawę.

— Moje pierwsze wnioski — mówił — były zupełnie błędne, co wykazuje, mój drogi, jak niebezpiecznie jest budować cokolwiek na niewystarczających danych. Obecność Cyganów i użycie wyrazu „wstęga” przez biedną dziewczynę dla wyjaśnienia tego, co dostrzegła przy blasku zapałki, wystarczyło, by wprowadzić mnie na fałszywy trop. Mam tylko jedną zasługę, a mianowicie, że zmieniłem taktykę, skoro tylko stało się dla mnie oczywiste, że niebezpieczeństwo, jakie mogło grozić mieszkańcowi owego pokoju, było zupełnie niezależne od drzwi i okna.

Uwagę moją zwróciły szybko, jak ci już powiedziałem, wentylator i sznurek od dzwonka, zawieszony nad łóżkiem. Odkrycie, że sznurek nie miał nic wspólnego z dzwonkiem i że łóżko było przymocowane do posadzki, podsunęło mi podejrzenie, iż sznurek musiał służyć jakiemuś przedmiotowi, który, przeszedłszy przez otwór, zesuwał się na łóżko.

Wobec tego przyszedł mi oczywiście na myśl wąż, a gdy zestawiłem z tym fakt, że doktor otrzymywał zwierzęta z Indii, czułem, że jestem na właściwym tropie. Człowiek wykształcony, a pozbawiony sumienia, który żył na Dalekim Wschodzie, musiał wpaść na myśl zastosowania trucizny niemożliwej do rozpoznania drogą rozbioru chemicznego.

Szybkość, z jaką trucizna ta działała, była jedną zaletą więcej z jego punktu widzenia. Sędzia śledczy musiałby być obdarzony bardzo bystrym wzrokiem, by móc rozpoznać drobne dwa ślady pozostałe po ukłuciu jadowitych zębów. Przypomniałem sobie także gwizdanie. Doktor musiał oczywiście wzywać znów do siebie węża, zanim dzień zaświtał, inaczej bowiem ofiara mogłaby go zobaczyć. Wytresował go tedy9, prawdopodobnie przy pomocy mleka, które widzieliśmy, tak że wracał na wezwanie. Wpuszczał go przez wentylator w porze, którą uważał za stosowną, pewien, że gad będzie pełzał wzdłuż sznurka i wejdzie na łóżko. Kilka nocy mogło minąć bez skutku, wąż mógł nie ukąsić ofiary, ale prędzej czy później stać się to musiało.

Do wniosku tego doszedłem, zanim jeszcze znalazłem się w pokoju doktora. Zbadanie jego krzesła dowiodło nam, jak sobie przypominasz, że miał zwyczaj wchodzić na nie, co było konieczne, by mógł dosięgnąć wentylatora. Widok skrzyni, spodeczka z mlekiem i bata z pętlicą rozproszył ostatnie wątpliwości, jakie mogły mi pozostać. Metaliczny odgłos zasłyszany przez miss Stoner wywołało widocznie szybkie zamykanie skrzyni.

Skoro zaś ustaliło się we mnie to przekonanie, wiesz, jakie przedsięwziąłem środki, by uzyskać ostateczny dowód. Słyszałeś, jak ja, syczenie gada, zapaliłem niezwłocznie światło i zaatakowałem go, nie tracąc jednej chwili.

— Co wywołało ten skutek, że cofnął się tą samą drogą, którą się wsunął.