— Jeszcze jedno pytanie, miss Stapleton. Jeżeli w słowach pani nie było ukrytego znaczenia, to dlaczego nie chciałaś, aby je brat usłyszał?
— Mój brat pragnie, żeby dwór był zamieszkany, bo sądzi, że obecność właściciela jest konieczna dla dobra okolicy. Gniewałby się na mnie, gdyby wiedział, że radzę sir Henrykowi opuścić te strony. Spełniłam swój obowiązek i nic już więcej nie dodam. Muszę wracać, bo brat domyśli się, żem rozmawiała z panem. Do widzenia!
Odeszła, pozostawiając mnie na pastwę obaw i niepokojów o sir Henryka.
VIII. Pierwsze sprawozdanie doktora Watsona
Od owego punktu będę przepisywał moje własne listy do Sherlocka Holmesa, albowiem odtwarzają owe wypadki, myśli i podejrzenia z większą dokładnością, niż moja pamięć.
Baskerville-Hall, 13 października.
Drogi Holmesie! Moje poprzednie listy i depesze powiadamiały cię dokładnie i szczegółowo o wszystkim, co się działo w tym ponurym zakątku.
Im dłużej tu bawię, tym bardziej czuję się smutny i zaniepokojony. Te bagna rzucają cień na duszę. Zdaje mi się, żem się przeniósł nie tylko do innego kraju, ale i w inną epokę, że żyję w czasach przedhistorycznych.
Kamienne siedziby naszych przodków zasiewają gęsto oparzelisko i dziwić się należy, dlaczego oni osiedlali się w tych bagnach. Przypuszczam, że to był szczep tchórzliwy, stroniący od wojowniczych sąsiadów, a trzęsawisko było najpewniejszą przeciw nim warownią.
Te hipotezy nie mają jednak nic wspólnego z moim posłannictwem i nie zaciekawią twojego praktycznego umysłu. Wiem, jak ci jest obojętne, czy ziemia obraca się dokoła słońca, czy też dzieje się odwrotnie. Wracam do faktów tyczących się sir Henryka Baskerville.