— Właśnie.

— Pennsylvania Small Arms Company, znana firma amerykańska — rzekł Holmes.

White Mason spojrzał na mojego przyjaciela jak lekarz praktyk z małego miasteczka na specjalistę z Harley Street30, który jednym słowem usuwa trudności dla niego nie do przezwyciężenia.

— To się nam przyda, panie Holmes. Ma pan słuszność. Cudowne! Cudowne! Czy pan pamięta nazwiska wszystkich fabrykantów broni na kuli ziemskiej?

Holmes machnął ręką, nie odpowiadając na pytanie.

— Nie ulega wątpliwości, że to strzelba amerykańska — mówił dalej White Mason. — Czytałem, o ile mi się zdaje, że w pewnych częściach Ameryki używają strzelb z odpiłowanymi lufami. Przyszło mi to do głowy, chociaż nie umiałem sobie wytłumaczyć napisu. To dowód, że człowiek, który wszedł do domu i zabił właściciela, był Amerykaninem.

MacDonald potrząsnął głową.

— Nie należy się śpieszyć — rzekł. — Nie mamy dotąd żadnego dowodu, który by przemawiał za obecnością w domu kogoś obcego.

— Otwarte okno, krew na futrynie, tajemnicza kartka, ślady stóp w kącie, strzelba?...

— Wszystko to mogło być celowo zaaranżowane. Pan Douglas był Amerykaninem albo przynajmniej długo przebywał w Ameryce. Tak samo pan Barker. Nie trzeba sprowadzać Amerykanów z zewnątrz, kiedy ma się ich w domu.