— Z bardzo prostego powodu, drogi inspektorze. Panowie nie wiecie przede wszystkim, co badacie.
— Badamy sprawę morderstwa pana Johna Douglasa z dworu Birlstone.
— Tak, to prawda. Ale niech się panowie nie silą na schwytanie tajemniczego rowerzysty. Zapewniam panów, że to nic nie pomoże.
— A zatem, co nam pan radzi zrobić?
— Powiem panom, jeżeli to zrobicie.
— Przyznaję, że mimo pańskich dziwnych sztuczek miał pan, jak widziałem, zawsze słuszność. Przyjmę pańską radę.
— A pan, panie White Mason?
Miejscowy detektyw spoglądał bezradnie to na jednego, to na drugiego. Holmes i jego metody były dla niego czymś zupełnie nowym.
— Jeśli to dobre dla inspektora, będzie dobre i dla mnie — rzekł w końcu.
— Doskonale! — rzekł Holmes. — A zatem, zaproponuję panom ładny spacer po okolicy. Mówiono mi, że widok z pagórków Birlstone na Weald jest naprawdę wspaniały. Dostaniemy coś do zjedzenia w jakiejś porządniejszej gospodzie, chociaż nieznajomość okolicy uniemożliwia mi polecenie panom konkretnej. Wieczorem wrócimy zmęczeni, ale szczęśliwi...