— Wzniósł się, wzleciał! Motor Brown-Pericord działa! — i w porywie radości, jakby oszalały, zaczął tańczyć.
Brown pogwizdywał tylko wesoło.
— Panie Brown niech pan patrzy, jak prawidłowo działa i jak ster wspaniale prowadzi maszynę. Zaraz jutro trzeba będzie wystarać się o świadectwo w biurze patentów.
Brown się zachmurzył.
— Patent już jest — mruknął wreszcie z wymuszonym uśmiechem.
— Już jest — powtórzył Pericord. — Już jest patent? Któż się ośmielił wziąć moje plany?! — ryknął.
— Ja. Ja to zrobiłem dziś rano. Niech się pan nie irytuje, nie opłaci się denerwować!
— Pan opatentowałeś motor? Na czyje nazwisko?
— Na swoje; zdaje się, że mam do tego prawo!
— A moje nazwisko w patencie nie jest umieszczone?