Holmes potrząsnął głową.

— Spójrz na jego wysokie litery — rzekł. — Ledwie wznoszą się ponad linię innych. To „d” może być „a”, a to „l” można wziąć za „e”. Ludzie z charakterem zawsze silnie zaznaczają wysokie litery, choćby pisali bardzo niewyraźnie. W jego „k” przebija się wahanie, a duże litery wykazują pewne poczucie własnej wartości.

— Teraz wychodzę — rzekł po chwili. — Chcę zasięgnąć wiadomości. Polecam ci tę książkę... jedna z najlepszych, jakie kiedykolwiek napisano... Męczeństwo człowieka Winwooda Reade’a13. Wrócę za godzinę.

Siedziałem w oknie, trzymając książkę w ręku, ale myśli moje odbiegły daleko od śmiałych twierdzeń filozoficznych autora. Zajęte były naszą klientką... jej uśmiechem, głębokim, dźwięcznym tonem jej głosu, szczególną tajemnicą jej życia. Jeśli miała siedemnaście lat, gdy znikł jej ojciec, musi mieć teraz dwadzieścia siedem... Ponętny wiek, w którym młodość traci już swoją nieświadomość i staje się trzeźwiejsza dzięki zdobytemu doświadczeniu.

Siedziałem w zadumie, aż wreszcie powstały mi w głowie myśli tak niebezpieczne, że... podążyłem spiesznie do biurka i pogrążyłem się z zapałem w jakimś podręczniku patologii.

Jak ja, ubogi chirurg z chorą nogą, mogłem mieć takie zuchwałe myśli? Ona jest jednostką, czynnikiem, niczym więcej! Jeśli moja przyszłość ma być smutna, lepiej stawić jej czoło po męsku niż usiłować rozjaśnić ją niedorzecznymi rojeniami...

III. Poszukiwania

Holmes powrócił o wpół do szóstej. Był wesoły, ożywiony, w doskonałym humorze, a takie usposobienie kończyło się u niego zawsze napadami okropnego przygnębienia.

— Niewielka tajemnica w tym wszystkim — rzekł, biorąc filiżankę herbaty, którą mu nalałem. — Wyjaśnienie tych faktów może być tylko jedno.

— Co takiego? Już je znalazłeś?