W dwa dni później major z kapitanem Morstanem, zaopatrzeni w latarnię, przyszli nocą do mojej chaty.
„Powtórz kapitanowi Morstanowi to, coś mnie opowiadał” — zwrócił się do mnie major. Powtórzyłem wszystko jota w jotę.
„Czy to możliwe? — spytał major. — Można w to wierzyć?”
Kapitan Morstan skinął głową.
„Słuchaj, Small — odezwał się do mnie major. — Rozmawiałem w tej sprawie z kapitanem i doszliśmy do wniosku, że rząd właściwie nie ma nic do twojej tajemnicy, że to twoja sprawa osobista. A teraz powiedz nam, ile żądasz za tę tajemnicę? Gotowi jesteśmy kupić ją od ciebie, chodzi tylko o porozumienie się co do warunków”.
Usiłował mówić tonem obojętnym, ale w oczach jego iskrzyło się podniecenie i chciwość.
„Proszę panów — odparłem, starając się również zachować obojętność, lecz czując podobne podniecenie — człowiek w moim położeniu może postawić tylko jeden warunek. Panowie ułatwią mi i moim trzem towarzyszom odzyskanie wolności, a my w zamian damy piątą część skarbu”.
„Piątą część? — rzekł. — To niezbyt pociągające”.
„Wypadnie po pięćdziesiąt tysięcy na każdego” — wyjaśniłem.
„Ale w jaki sposób możemy wam przywrócić wolność? Żądasz niemożliwości”.