— Właśnie przybywam do pani w sprawie nieboszczyka sir Karola — oświadczyłem.
Spojrzała na mnie ze zdziwieniem.
— Cóż mogę panu o nim powiedzieć? — rzekła, bawiąc się łańcuszkiem od zegarka.
— Wszak go pani znała?
— Mówiłam już panu, że wiele mu zawdzięczam. Jeżeli mogę pracować na swoje utrzymanie, to głównie dzięki jego dobroci dla mnie.
— Czy pani z nim korespondowała?
Dziwny błysk zapalił się w jej oczach.
— Dlaczego mnie pan pyta? — rzekła ostro.
— Aby pani oszczędzić publicznego skandalu. Lepiej, że ja dowiem się prawdy, niż żeby została ujawniona wobec świata...
Milczała długo; wreszcie spojrzała na mnie z tłumionym gniewem.