— Wysiadając z dorożki.
— Czy wymienił swoje nazwisko?
— Tak.
Holmes rzucił mi tryumfujące spojrzenie.
— To było bardzo nieostrożnie — rzekł. — Jak się nazywa?
— Sherlock Holmes.
Nigdy jeszcze nie widziałem mojego przyjaciela tak zdumionym. Spuścił głowę i milczał. Wreszcie wybuchnął śmiechem.
— A to szczwany lis! Zadrwił sobie ze mnie. Lubię takich! Powiedział, że się nazywa Sherlock Holmes?
— Tak.
— Dobrze. Powiedz mi teraz, w którem miejscu wsiadł do dorożki i co było potem?