W śpiewem ptaków ranek gwarny;

Gdzież tu wzgórek kryty śniegiem,

Gdy na świecie lipiec skwarny?

Fale zboża wietrzyk wzdyma,

Słonko parzy, świecąc cudnie,

Toć daleka jeszcze zima!

Toć na śniegi mroźne grudnie!

Ale w wierze niepożytej

Nie zawaha się na chwilę,

Bo, co spojrzy na błękity,