Z miotłą w ręku wnet tam jadę,

Ciasno, ciemno wkrąg,

Już szoruję brudne ściany,

Ile siły rąk.

Trzeba dobrze wytrzeć sadze,

Bo nuż zatlą się,

Może pożar wnet wybuchnąć,

I byłoby źle.

Chociem czarny, jak djabełek,

Przeciem z siebie rad,