AKTORKA
rozbiera się. Słyszy poetę, schodzącego po drewnianych schodach; słyszy jego kroki pod oknem. Rozebrawszy się, idzie ku oknu, patrzy na dół, on tam stoi, woła nań szeptem.
Chodź!
Poeta wraca prędko; rzuca się ku niej, ona tymczasem się już położyła i zgasiła światło; on zamyka drzwi.
AKTORKA
Tak, teraz możesz się do mnie przysiąść i opowiedzieć mi coś.
POETA
siada na jej łóżku
Czy zamknąć okno? Nie zimno ci?