Filaletes: Jestem gotów przyznać ci rację — gdyby tylko religia odważyła się przyznać się do swej alegoryczności. Lecz ona urościła sobie tron prawdy w znaczeniu dosłownym i bezpośrednim. W tym leży kłamstwo i z tego względu miłośnik prawdy nigdy nie będzie jej przyjacielem.

Demofeles: To jest warunek konieczny jej skuteczności. Gdyby wyznała, że tylko jest prawdziwa w przenośni i symbolicznie, pozbawiłaby się wszelkiego uroku i wszelkiej skuteczności, a jej wysoce dobroczynny i zbawienny wpływ na ludzkość przez tego rodzaju rygoryzm i nieprzejednalność znikłby zupełnie. Zamiast tedy61 uporczywie trwać przy swoim, skieruj wzrok na działalność religii w praktyce, jako nauczycielki, przewodniczki i pocieszycielki ludzkości w cierpieniach i śmierci. Wtedy nie będziesz tak pochopnie podawał w podejrzenie i wyszydzał skarbu ludzkości, który stanowi dla niej niewyczerpane źródło pociechy i spokoju, którego tyle, a nawet przy swoim twardym losie więcej niż my, potrzebuje, i już dlatego powinna religia być nietykalna.

Filaletes: Tym argumentem można było Lutra62 zbić, gdy zaczepił handel odpustami. Dla iluż bowiem kartki odpustowe nie były źródłem pociechy i ufności do tego stopnia, że na łożu śmierci, ściskając w dłoni zwitek kartek odpustowych, byli przekonani, że posiadają kartę wstępu do wszystkich dziewięciu nieb63! Cóż pomogą pociechy i uspokojenia tym, nad głową których wciąż wisi miecz damoklesowy64 rozczarowania? Prawda, mój przyjacielu, prawda sama zdzierży, wytrwa i zwycięży; z niej płynąca pociecha jest pociechą; ona jest diamentem niezniszczalnym.

Demofeles: O, tak! Gdybyście tylko prawdę mieli już w kieszeni, aby nas na żądanie nią uszczęśliwić! Lecz wy posiadacie tylko systemy, w których nic nie ma pewnego z wyjątkiem ciężkiej pracy, jaką was kosztowały. Zanim się komuś odbierze skarb, trzeba w zamian dać mu coś lepszego.

Filaletes: Ileż to razy słyszałem już to samo! Uwolnić kogoś od błędu nie znaczy to zabrać, lecz dać, albowiem samo poznanie, że coś jest błędem, jest już pozytywną prawdą. Żaden błąd nie jest nieszkodliwy; każdy błąd mści się prędzej czy później na swej ofierze. Dlatego nie powinno się łudzić nikogo; lepiej wyznać otwarcie, że w danej sprawie nie wie się nic pewnego, i niechaj sobie jednostka sama stworzy swą religię. Być może, że będą te religie wcale udatne, gdyż zdania będą się ścierały i ocierały, przez co możliwe będą sprostowania i rektyfikacje65; w każdym razie różnica zdań doprowadzi i do tolerancji. Ci zaś, którzy obdarzeni są zdolnościami i wykształceniem, niechaj zgłębiają filozofię albo niechaj dalej prowadzą jej dzieje.

Demofeles: Byłby to jedyny w świecie widok! Wszyscy ludzie badający przyrodę kłócący się i włóczący za włosy!

Filaletes: Te bójki, wszczynane od czasu do czasu, byłyby przyprawą życia lub w każdym razie stosunkowo małym złem w porównaniu z panowaniem kleru, konfiskatą dóbr na rzecz Kościoła, prześladowaniami religijnymi, sądami inkwizycji, krucjatami, wojnami religijnymi, nocami św. Bartłomieja itd. Takie bowiem były błogie skutki oktrojowanej66 metafizyki ludowej. Pozostaję zatem przy swoim mniemaniu, że głogi nie dają winogron, a kłamstwo nie jest zbawienne.

Demofeles: Jakżeż często mam ci powtarzać, że religia nie jest kłamstwem, lecz prawdą w szacie alegorycznej? Co do twego planu, że każdy powinien sobie sam religię stworzyć, to mam ci jeszcze do powiedzenia, że tego rodzaju partykularyzm sprzeciwia się usposobieniu ludzkości i dlatego zniósłby wszelki porządek społeczny. Człowiek jest animal metaphysicum67, to znaczy, że posiada silnie wyrobioną potrzebę metafizyczną, zapatruje się na byt przede wszystkim w jego znaczeniu metafizycznym i stąd wszystkie inne wnioski wysnuwa. Dlatego, chociaż to przy niepewności i niezgodności dogmatów brzmi paradoksalnie, wzajemna zgoda podstawowych zasad jest dla niego rzeczą główną, tak że tylko między ludźmi równych przekonań możliwa jest zgoda zupełna i trwała. Wskutek tego ludy dzielą i łączą się raczej na zasadzie religii aniżeli na zasadzie ustroju państwowego lub języka. Ustrój państwowy wtedy jest silny i trwały, gdy jako na podstawie opiera się na ogólnie uznanym i przyjętym systemie metafizycznym. Oczywistą jest rzeczą, że taka metafizyka może być tylko ludową, to jest religią, która stapia i zespala się ściśle z ustrojem i objawami życia społecznego, a nawet z wszelkimi uroczystymi aktami życia prywatnego. Tak było u starożytnych Hindusów, u Persów, Egipcjan, Żydów, Greków i Rzymian, tak samo jest i dziś jeszcze u ludów bramińskich, buddyjskich i mahometańskich. W Państwie Środka68 istnieją trzy religie, z których buddyzm, liczący najwięcej wyznawców, doznaje najmniejszej opieki od rządu; przysłowie jednak ogólnie przyjęte i znane w Chinach powiada: „Trzy prawdy stanowią jedną”, czyli opierają się na tych samych podstawach. Cesarz wyznaje wszystkie trzy wiary równocześnie. Europa jest związkiem państw chrześcijańskich; chrześcijaństwo jest podstawą poszczególnych ustrojów i wspólnym łącznikiem wszystkich. Dlatego Turcja, chociaż leży w Europie, nie bywa zaliczana do związku państw europejskich. Panujący w Europie są panującymi „z Bożej łaski”, a papież jest namiestnikiem Boga i jako taki w czasach swej najwyższej potęgi uważał trony za swoje lenna. Biskupi i arcybiskupi jako tacy mieli władzę świecką, tak jak i teraz jeszcze mają głos w angielskiej izbie panów. Władcy protestanccy jako tacy są naczelnikami swego Kościoła; w Anglii przed kilku laty naczelnikiem była dziewczyna osiemnastoletnia69. Reformacja przez odpadnięcie od Rzymu wstrząsnęła podstawami ustrojów państwowych, a szczególnie, przez zniesienie wspólnej wiary, zniosła jedność Niemiec, które później, gdy faktycznie rozpadły się, musiano za pomocą politycznych, a więc sztucznych więzów łączyć na powrót. Widzisz zatem, jak ściśle religia i jedność jej łączy się z państwem i ustrojem społecznym. Jest ona wszędzie podporą praw i ustroju, czyli podstawą państw, które nie mogłyby istnieć, gdyby religia nie wspierała rządu i króla.

Filaletes: O tak, religia dla panujących jest straszakiem, którym duże dzieci kołyszą do snu, gdy nic innego już nie pomoże, dlatego też wielce dbają o nią. Radziłbym tylko wszystkim koronowanym głowom przeczytać sobie od czasu do czasu z pilną uwagą 15 rozdział Pierwszej Księgi Samuela70, aby zawsze pamiętały, co za skutki pociąga za sobą opieranie tronu o ołtarz. Zresztą, odkąd ultima ratio theologorum71, stos, został zniesiony, ten środek rządzenia stracił bardzo wiele na uroku. Wszak sam wiesz: religie są podobne do robaczków świętojańskich — świecą tylko w ciemności. Pewien stopień ciemnoty jest warunkiem religii, żywiołem, w którym może żyć. Lecz gdy tylko astronomia, nauki przyrodnicze, geologia, historia, geografia i wreszcie królowa nauk, filozofia, rozbłysną światłem i rozproszą ciemności, wnet każda na cudach opierająca się religia upadnie, a filozofia zajmie jej miejsce. W Europie przy końcu XV stulecia z przybyciem uczonych Greków72 nastał brzask wiedzy i nauki; w następnych stuleciach słońce oświecenia wznosiło się coraz wyżej i rozpraszało ciemności średnich wieków. W miarę wzrostu oświaty Kościół i religia upadały, w XVIII stuleciu mogli już angielscy i francuscy filozofowie wręcz stawić czoło zabobonom, aż wreszcie za czasów Fryderyka II powstał Kant, który religię pozbawił podpory filozofii73 i uwłaszczył „służebnicę teologii”74, przez co filozofia zyskała na powadze i gruntowności. Wskutek tego widzimy, że chrześcijaństwo w XIX wieku stoi na bardzo kruchych podstawach i walczy rozpaczliwie o byt, a troskliwi królowie starają się podnieść jego urok za pomocą środków sztucznych. Lecz daremnie! Posłuchaj oto Condorceta75, co mówi w swym dziele Des progrès de l’esprit humain: Le zèle religieux des philosophes et des grands n’était qu’une dévotion politique: et toute religion, qu’on se permet de défendre comme une croyance qu’il est utile de laisser au peuple, ne peut plus espérer qu’une agonie plus ou moins prolongée76 (epoka 5). Słowa te zdają się być natchnione duchem proroczym dla ostrzeżenia naszych czasów. W toku wyżej opisanego procesu dziejowego mogłeś zauważyć, że wiara i wiedza są jak dwa talerze wagi: o ile jeden się wznosi, o tyle drugi opada. Ta waga jest tak czuła, że wskazuje nawet chwilowe, przemijające wahania. Gdy np. na początku bieżącego stulecia najazd francuskich band rozbójniczych pod ich przywódcą Bonapartem i wielki wysiłek w celu wypędzenia i skarcenia zbójów spowodował chwilowy zastój nauk i wiedzy i co za tym idzie, przerwę w ich rozpowszechnianiu, natychmiast Kościół zaczął podnosić głowę i wiara okazała znowu żywotność, która zresztą stosownie do epoki była raczej natury poetycznej. Natomiast w epoce następnej, niezakłóconej wojnami przez przeciąg77 lat trzydziestu, dobrobyt i spokój nadzwyczaj sprzyjał krzewieniu wiedzy i oświaty, a skutkiem tego było gwałtowne, zupełną ruiną grożące podupadanie religii. Być może, że wreszcie nadejdzie tyle razy przepowiadany okres, w którym religia przestanie być niańką Europy, skoro niemowlę już dorośnie i przejdzie pod opiekę metra78. Bez wątpienia bowiem religia, oparta na autorytecie, cudach i objawieniu, jest dobra w czasach dziecinnych ludzkości, a że dzisiejszy rodzaj ludzki, którego trwanie według wszelkich świadectw historycznych i fizycznych nie wynosi więcej niż 100 razy życie 60-letniego człowieka79, znajduje się jeszcze w stadium dzieciństwa, to musisz przyznać!

Demofeles: O, gdybyś zamiast z niekłamanym zadowoleniem śledzić i przepowiadać upadek chrześcijaństwa, zechciał zważyć, ile ludzkość zawdzięcza tej religii, która z kolebki ludzkości, ze Wschodu80, w kilka tysięcy lat później podążyła za nią! Chrześcijaństwo nadało ludzkości nieznany przedtem kierunek etyczny przez wpojenie zasady, że życie nie jest celem samo w sobie, lecz że jego cel ostateczny leży dopiero z tamtej strony grobu. Grecy i Rzymianie bowiem umieścili cel życia w życiu samym, dlatego w tym znaczeniu można ich nazywać ślepymi poganami. Wszystkie ich cnoty mają na celu dobro publiczne, czyli to, co jest pożyteczne, a Arystoteles81 powiada zupełnie naiwnie: „Z konieczności owe cnoty muszą być największe, które są najpożyteczniejsze dla innych” (αναγκε δε μεγιστας ειναι αρετας τας τοις αλλοις χρεσιμοτατας, Retoryka I, 9). Dlatego to miłość ojczyzny jest u starożytnych najwyższą cnotą, chociaż wiele w niej dwuznaczności, gdyż wielką przy tym grają rolę ograniczoność, przesąd, próżność i dobrze zrozumiana korzyść własna. W tym samym dziele trochę wyżej wylicza Arystoteles wszystkie cnoty, aby je potem pojedynczo analizować. Są to: sprawiedliwość, odwaga, umiarkowanie, godność (μεγαλοπρέπεια), wspaniałomyślność, hojność, łagodność, rozsądek i mądrość. Jakaż różnica, gdy spojrzymy na cnoty chrześcijańskie! Nawet Platon, filozof bez porównania najbardziej transcendentny82 czasów przedchrześcijańskich, nie zna cnoty wyższej nad sprawiedliwość, którą on sam tylko zaleca bezwarunkowo i dla niej samej, podczas gdy u wszystkich innych filozofów celem wszelkiej cnoty jest życie szczęśliwe, vita beata, a etyka jest drogą do tego życia. Chrześcijaństwo wybawiło ludzkość od tego błądzenia wśród bytu efemerycznego, niepewnego i przyziemnego —