wzburzony, staje frontem do publiczności, jakby ją wzywał na świadka

Czyż to nie zbrodnia, co mnie tu spotyka?

Lecz przed senatem w tej posturze stanę,

Jaką mi dała ta zacna podwika!

Wychodzi taki udekorowany.

GROMIWOJA

Wnieś skargę na nas, żeśmy cię na marach

Nie wystawiły, ale w trzecie rano

Będziesz miał wszystko, cały strój gotowy,

Jak trup mieć winien na dzień pogrzebowy!