Pierwszą schwyciłam, jak pchała się w szparę,

By się przedostać nią w Pana pieczarę184,

Drogą, jak puszcza się w dół kołowrotem185,

Tę tu, na bramie; tamtą, zaraz potem

Za warkocz łapię, gdy za swoim gaszkiem186

W dom Orsilocha187 chciała lecieć ptaszkiem.

Każde im łgarstwo, każdy wykręt płuży188,

By wrócić do dom.

chyłkiem wymyka się I mężatka

Już któraś wyrywa!