Niechże ta, niechże, dajcie! Cóż robić, trza słuchać.
Przebierają się, zamieniwszy role.
No, teraz na Herakla-Ksantiasa rzuć okien!
Czy jestem tchórzem, gadaj, czy mam postać twoją?
DIONIZOS
Na Zeusa, wykapany skurczybyk z Melity134!
dźwigając nosidła z jukami
A zatem ja mam dźwigać teraz owe torby.
Podwoje otwierają się powoli. Dionizos w strachu wskakuje za Ksantiasa, który groźnie podnosi maczugę, gotów walczyć przeciw wszelkim monstrom piekielnym, jakie zapowiedział Ajakos. Ukazuje się śliczna panna dworska z fraucymeru Persefony.