W błoto tłoczym, a podnosim tych miedzianych z kału dna,

Obcych, nędznych i bezczelnych! Każdy z nich do zguby pcha.

Dawniej miasto ni na żertwy164 nie chciałoby takich szuj!

Lecz się teraz z nich otrząście, dzielnych bierzcie wy na bój!

Wszystko jedno, czy zwyciężą, czyli165 pójdą w morską głąb:

Mędrzec mówi: Masz się wieszać, upatrz sobie piękny dąb!

SCENA XIV

Z pałacu wychodzą odźwierny Ajakos i Ksantias.

AJAKOS

Na Zeusa zbawiciela! Zacny jakiś szlachcic