Wiersze jak maczugi kute — oddechem olbrzyma
Rwąc na drzazgi przeciwnika ni to morski orkan.
Z drugiej strony huf otrębów i na szczudłach wióry.
Wódz się czai, mistrz na gębę, wyrazów oprawca,
Jęzor lata jak kołowrót, wargi drżą złośliwie;
Jak pochwyci w swoje szpony rytm tubalnych dźwięków,
Będzie go krytycznym zębem szarpał, darł ze skóry!
Z pałacu wychodzą Dionizos, Eurypides, Ajschylos.
SCENA XV
Dionizos, Eurypides, Ajschylos, Chór.