Później najnieszczęśliwszym stał się był dopiero.

AJSCHYLOS

Nie, przez Zeusa, on być nim przenigdy nie przestał!

Bo skoro się narodził, choć to sroga zima,

Wynieśli go na pustyń w starym jakimś trzopie206,

By się nie stał, wyrósłszy, rodzica mordercą.

Z opuchłymi nogami, znajdę, Polib chował.

Pfuj! Stare babsko pojął, choć sam junak młody,

I to swą rodną macierz. Na domiar wszystkiego

Oczy sobie wyłupił!