Moją robotą: na wartkie wrzeciono

Wij-wij-wij-wijąc przędzy cienką nić,

A z nici pasma, aby je o świcie

Na targu w rynku za grosz dobry zbyć.

Wtem sen się uniósł, podleciał w etery

Lekkimi skrzydeł odruchy,

A mnie zostawił boleść i żałobę

I ronię, ronię z oczu gorzkie łzy!”

III

„Lecz kreteńscy rycerze, wy synowie Idy220,