Król wysłuchał obie strony, ale powstrzymał się z wydaniem decyzji. Postanowił przedtem usłyszeć opinię członków Sanhedrynu508. Kiedy jednak i ci nie mogli się zdecydować, król odłożył sprawę na dzień następny. Obiecał przy tym, że jutro z całą pewnością wyda wyrok.
O północy król Salomon wszedł do świątyni i zaczął się modlić:
— Boże, Stwórco Świata! Kiedy pojawiłeś się przede mną w Gibeonie509 i spytałeś, jakie mam życzenie, odpowiedziałem, że nie pragnę ani złota, ani srebra, tylko mądrości, abym mógł sprawiedliwie sądzić ludzi. Użycz mi, Boże, teraz rozumu, abym w sprawie tych braci mógł wydać sprawiedliwy wyrok.
I wtedy rozległ się głos z nieba:
— Jutro będziesz mógł to uczynić!
Z samego rana polecił Salomon zwołać w pełnym składzie Sanhedryn i sprowadzić procesujących się braci. Kiedy ci się stawili, Salomon powiedział do członków Sanhedrynu:
— Przypatrzcie się dobrze temu z dwiema głowami. Jeżeli jedna z jego głów odczuje ukłucie zadane drugiej głowie, będzie to dowód, że mamy do czynienia z jednym człowiekiem. W przeciwnym wypadku będzie to znak, że w grę wchodzą dwaj odrębni ludzie.
Dla przeprowadzenia próby, położyli go z głową przyciśniętą do podłogi. Na drugą, wierzchnią głowę wylano wrzątek. Dwugłowy człowiek zaczął krzyczeć:
— Królu, umieram! Jedna ze mnie osoba, a nie dwie.
W tej sytuacji werdykt króla mógł być tylko jeden. Uczestniczący w próbie członkowie Sanhedrynu oraz inni zaproszeni Żydzi byli pełni podziwu dla mądrości Salomona. Nie od rzeczy będzie, jeśli do tego podziwu dodamy trochę strachu.