— Dobrze, powiem to mężowi. Może się zgodzi.
— Niech pani sama zadecyduje. Zapłacę dobrze za syna i zaręczam, że mąż przy takiej liczbie dzieci nawet tego nie zauważy.
— Boję się, gotów mnie za to zabić.
— Słuchaj, dam ci sto złotych dinarów518. Jeśli twój mąż nie da się przebłagać, zwrócę wam syna.
Matka dała się przekonać. Wzięła pieniądze i jeden z jej synów opuścił wraz z Joabem dom.
Joab zatrzymał się na jednej z peryferyjnych ulic, aby tam czekać na dalszy rozwój wypadków.
Nadszedł wieczór i ojciec rodziny wrócił z pola. Umył się, przebrał i zasiadł razem ze wszystkimi do stołu. Ukroił z bochenka czternaście równych pajd i zaczął je rozdawać. I oto jedna pajda okazała się zbędna.
— Brakuje mi jednego syna — zawołał. — Gdzie się podział mój syn?
Matka zaczęła mu tłumaczyć, że bawi w domu kolegi.
— Nie będziemy jedli, dopóki nie wróci. Idź i zawołaj go — powiedział podniesionym głosem.