— Komu będziesz takie bajki opowiadał? — krzyknął Terach nieswoim głosem. — Przecież te bożki nie jedzą i nie piją. O niczym nie mają pojęcia. Mają usta, a nie mówią, mają oczy, a nie widzą, mają nogi, a nie chodzą.

Na to Abram odparł:

— To prawda, ojcze. Twoje słowa są słuszne. Te twoje bożki to nic innego, jak tylko kamienie lub drewno. A skoro tak jest, to dlaczego bijesz im pokłony?

Kiedy wieść o postępku Abrama doszła do uszu króla Nemroda, polecił natychmiast przyprowadzić go przed swoje oblicze.

— Jak śmiałeś — powiedział do niego Nemrod — namawiać moich poddanych, aby nie oddawali czci bożkom! Masz natychmiast pokłonić się ogniowi, który jest największym i najpotężniejszym ze wszystkich bogów.

— To już prędzej pokłońmy się wodzie. Ona przecież gasi ogień.

— Dobrze — zgodził się Nemrod. — Pokłoń się wodzie.

— Chmury są silniejsze od wody — powiedział Abram. — One bowiem przetrzymują w sobie wodę. Lepiej już pokłonić się chmurom.

— Zgoda, niechaj będzie, jako rzekłeś — powiedział Nemrod. — Schyl się i pokłoń chmurom.

— Ale wiatr mocniejszy jest od chmur — rzekł na to Abram. — Wiatr może rozpędzić chmury. Kiedy wiatr rozpędza chmury, niebo staje się czyste.