— Jakie drewno? Co za drewno? Czy ja je zamówiłem u pana?
— W istocie nie pan je zamówił, ale ten młody człowiek, który stoi za mną z tyłu. On je zakupił i polecił zanieść panu.
Była to pierwsza rzecz, która świadczyła o mądrości młodzieńca.
— A kim pan jest, młodzieńcze?
— Jestem synem człowieka, który zmarł w pańskim domu.
Gospodarz serdecznie go przywitał i zaprosił na obiad do mieszkania. Służący podali do stołu pięć pieczonych gołębi. Gospodarz poprosił młodzieńca, aby rozdzielił gołębie na porcje dla każdego z biesiadników.
— Nie mogę, pan jest gospodarzem domu, więc panu należy się ten zaszczyt.
— Ale ja ceduję714 ten zaszczyt na pana, młodzieńcze.
Młody człowiek przystąpił do dzielenia gołębi. Jednego gołębia dał gospodarzowi i jego żonie. Drugiego gołębia przydzielił dwóm synom gospodarza, trzeciego dwóm jego córkom, dla siebie wziął dwa.
Po raz drugi młodzieniec mądrze postąpił. Gospodarz o nic go nie pytał i sam od siebie też nic nie powiedział.