— Zapisz i podpisz: Niegodziwy Edom775 przez sześć miesięcy cierpieć będzie od trądu i wszelakich innych wrzodów. Ogień i siarka spadną na ludzi i bydło, na złoto i srebro i na wszystko, co posiadają. Tak długo będą cierpieć, aż jeden drugiemu powie: „weź całe moje mienie, wszystko, co posiadam, za jeden jedyny grosz”. A drugi mu odpowie: „nie potrzebuję twego mienia. Do niczego mi się nie przyda”.
Usłyszawszy to, reb Izmael uspokoił się. Chodził po niebie zaglądając do wszystkich kątów. Zobaczył ołtarz przy tronie Boga. Zapytał wtedy Gabriela:
— Co składacie na nim w ofierze codziennej? Czy macie tu woły lub cielęta?
— Codziennie składamy w ofierze na tym ołtarzu dusze cadyków — odpowiedział Gabriel.
— Kto je składa?
— Wielki anioł Michał776.
Rabbi Izmael zaraz zstąpił na ziemię i opowiedział swoim kolegom, że rozporządzenie o ich śmierci już zostało podpisane. Siedzący po jego prawej stronie zaczęli się uskarżać na okrutny wyrok, natomiast koledzy znajdujący się po jego lewej stronie wyrazili swoją radość, że Bóg uznał ich pobożność i bogobojność za równą pobożności i bogobojności synów Jakuba, ojców plemion żydowskich.
Uczeni w Piśmie siedzieli parami. Rabbi Izmael z rabinem Szymonem ben Gamaliel, rabbi Akiba ben Josef777 i rabin Hanani ben Tardion778, rabbi Eleazar ben Szamna779 z rabbim Jeszawewem Hasoferem780, rabbi Chanina ben Chachinai781 z rabbim Jehudą ben Bawa782, rabbi Chucpit Hameturgeman783 z rabbim Jehudą ben Dama784.
Wszedł cesarz w towarzystwie najwyższych dygnitarzy Rzymu. Od razu na wstępie zapytał:
— Kto pierwszy pójdzie na śmierć?