— Mój mąż to twój przecież brat. Powierzył ci opiekę nade mną. Ty zaś, miast mnie strzec przed złem, namawiasz do podłości. Jak śmiesz żądać ode mnie, żebym zdradziła męża? Czy w ten sposób odpłacasz się bratu za jego zaufanie do ciebie?
Widząc, że samymi słodkimi słówkami niczego nie wskóra, wybrał inną drogę. Któregoś dnia przyszedł rano do domu szwagierki i polecił służącemu wziąć dzban i udać się po czystą wodę do źródła. Kiedy służący wyszedł z domu, udał się do sypialni szwagierki z zamiarem jej zgwałcenia. Kobieta zaczęła krzyczeć wniebogłosy. Przerażony szwagier wybiegł na ulicę. Po chwili namysłu wynajął dwóch fałszywych świadków, którzy mieli zeznać, że widzieli tę kobietę w miłosnym uścisku ze służącym.
Odbył się sąd w Sanhedrynie974. Rozprawa toczyła się w obecności oskarżonej. Świadkowie złożyli odpowiednie zeznania i sąd skazał kobietę na ukamienowanie.
Po ogłoszeniu wyroku wyprowadzono kobietę za mury Jerozolimy975 i ukamienowano. Pokryto jej ciało kupą kamieni.
W trzy dni po tym wydarzeniu przybył do Jerozolimy pewien mąż wraz z synem, który miał studiować tutaj Torę976. Kiedy znaleźli się tuż przy murze miasta, zapadła noc. Przybyli postanowili przenocować pod murem. Ułożyli się do snu akurat na tej kupie kamieni, pod którą leżała skazana na śmierć. Nagle usłyszeli, jak od spodu rozlega się głos płaczącej kobiety.
— Źli ludzie... rzucili na mnie oszczerstwo. Jestem niewinna... niewinna.
Starszy mężczyzna, usłyszawszy to, natychmiast rozrzucił kamienie. Przed jego oczami ukazała się kobieta.
— Kim jesteś? Jak się tu znalazłaś?
Kobieta opowiedziała mu wszystko. Od wyjazdu męża do oszczerczego oskarżenia i niesłusznego wyroku. Na koniec zapytała, dokąd udają się z synem.
— Idziemy — odpowiedział — do Jerozolimy. Mój syn podejmie tam naukę Tory.