Usłyszawszy te okropne słowa, poczułem, jak ciarki przebiegają mi po grzbiecie, i po chwili zemdlałem. I kiedym leżał w omdleniu, podszedł do mnie anioł Chadarniel981 i tchnął we mnie siłę. Przywrócił mi duszę i postawiwszy mnie na nogi, zapytał:
— Przyjacielu, co ci się stało?
Ja mu na to tak powiedziałem:
— Powiedz mi, najjaśniejszy aniele, czy dla Żydów nie ma już żadnej pomocy?
— Chodź, przyjacielu, ze mną. Zaprowadzę cię do archiwów, w których przechowane są rejestry pocieszeń i pomocy zbawiennej dla Żydów.
I zaprowadził mnie do pomieszczeń, w których zobaczyłem całe plejady aniołów tkających wspaniałe szaty pomocy i pocieszenia. Wyrabiają korony życia i korony te inkrustują drogimi kamieniami i brylantami. Perfumują je przeróżnymi wonnościami i pachnącymi ziołami. Zapytałem:
— Dla kogo są te korony życia?
— Dla Żydów — odpowiedział.
Skąpy bogacz
Był żył kiedyś pewien bardzo bogaty człowiek. Miał wiele brylantów, mnóstwo złota i srebra. Z natury jednak był niesłychanie skąpy. Drugiego takiego skąpca chyba nie było na całym świecie. W poniedziałek i czwartek, dla przykładu, zwykł był nie chodzić do bóżnicy982, bo w te dni zbierano do puszki pieniądze na cele dobroczynne.