Szli kiedyś drogą dwaj ludzie. Jeden z nich był cadykiem991, czyli mężem sprawiedliwym, a drugi był rasza, czyli człowiekiem występnym. Właśnie mieli minąć stojącą na uboczu gospodę. Po krótkiej wymianie zdań postanowili do niej wstąpić.

Na widok smakowitych rzeczy znajdujących się na stole w gospodzie rasza powiedział na ucho do cadyka:

— Najedzmy się do syta i szybko zmyjmy się bez zapłaty.

Cadyk, rzecz jasna, nie chciał nawet o tym słyszeć. Nie chciał usiąść razem z raszą do stołu. Tak więc każdy z nich siedział oddzielnie przy innym stoliku. Rasza kazał sobie podać jak najlepsze potrawy i jak najdroższe wina. Cadyk zaś zamówił skromny posiłek składający się z bułeczki, talerza soczewicy i dwóch małych kawałków mięsa. Patrzył rasza na cadyka i pękał ze śmiechu.

— Popatrzcie no — zawołał — na tego głupca. W gospodzie jest tyle znakomitych i smakowitych potraw, a on zajada się zwyczajną soczewicą.

Cadyk w odpowiedzi wyśmiał raszę:

— Popatrzcie, co ten podły typek wyprawia. Żre jak zwierzę. Młóci i tnie zębami jak piłą. Zobaczycie wkrótce, że wybiją mu zęby.

Uczta dobiegała końca. Cadyk zamówił jeszcze dwie szklanki wina. Odmówił dziękczynne błogosławieństwo, kazał sobie podać rachunek i zapłacił. Właściciel gospody zadowolony z gościa złożył mu podziękowanie i życzenia dalszej szczęśliwej podróży. Na widok wychodzącego z gospody cadyka rasza wstał od stolika i skierował się do drzwi wyjściowych. Właściciel gospody zatrzymał go i zażądał zapłaty.

— Ile ci się należy? — zapytał rasza. — Zjadłem tylko jedną bułeczkę.

— Zjadłeś dwie, a nie jedną. A ile jajek zżarłeś?