Kiedy Józef przekonał się, że jego pan jest przychylnie do niego usposobiony, poweselał i nabrał chęci do życia i użycia. Zasmakował w dobrym jedzeniu i w bogatych strojach. Nieraz też powiadał: — „Niech będzie pochwalony Pan Bóg za to, że mnie nie opuścił, i za to, że wszędzie ma mnie w Swojej opiece”.
Ale Pan Bóg widząc nowy tryb życia Józefa, rozgniewał się i rzekł: — „Za to, że Józef stroi się i oddaje przyjemnościom jedzenia, i całkiem zapomniał o swoim ojcu, naślę nań Zelichę263, żonę jego pana. Ta przysporzy Józefowi tyle goryczy, że przypomni sobie i ojca, i kraj swego urodzenia”.
Miłość Zelichy264
Od pierwszego wejrzenia, od chwili kiedy przekroczył progi domu jej męża, Zelicha zakochała się w Józefie265. Tak przystojnego młodzieńca, o tak niezwykle pięknych oczach, jeszcze nigdy nie widziała. Natychmiast też wyznała mu swą miłość. Nie było dnia, żeby nie zapewniała go o swoim uczuciu. Józefowi Zelicha była obojętna. Nie reagował na jej wyznania. Nie chciał nawet ich słuchać. Starał się nie patrzeć na nią. Ona jednak nagabywała go bez przerwy. Wciąż powtarzała:
— Jakiś ty piękny. W życiu takiego pięknego młodzieńca nie widziałam!
Józef na te komplementy miał jedną odpowiedź:
— Ten sam Bóg, który mnie stworzył, powołał również do życia innych ludzi.
A ona swoje:
— Jakie piękne są twoje oczy!
— Póki żyję, są one piękne. Gdybym umarł, to nie chciałabyś nawet popatrzeć na mnie.