CCLXXXIH
Pinabel rzecze: „Tiery, poddaj się! Będę twoim wasalem wiernym i miłującym; dam ci ile wola moich skarbów, ale spraw zgodę Ganelona z królem”. Tiery odpowiada: „Nie będę z tobą długo radził. Hańba mi, jeśli ustąpię w czymkolwiek. Niech między nami uczyni dziś prawo Bóg”.
CCLXXXIV
Tiery powiada: „Pinabelu, waleczny jesteś, jesteś wielki i silny, członki twoje są kształtne, a parowie znają twoją dzielność: wyrzeczże się tej bitwy! Uzyskam dla ciebie zgodę z Karolem Wielkim. Co zaś do Ganelona, uczynią mu sprawiedliwość i taką, że przez wieki co dzień będą o tym mówili”. Pinabel rzecze: „Nie daj to Bóg! Chcę bronić mego krewieństwa. Nie poddam się nikomu żywemu. Wolę raczej zginąć, niż cierpieć hańbę”. Zaczynają znów walić mieczami po hełmach okładanych złotem. Lecą w niebo jasne iskry. Nikt by ich nie rozdzielił. Nie może się skończyć ta walka, aż jeden z nich nie padnie.
CCLXXXV
Pinabel z Sorencji bardzo jest dzielny. Wali Tiery’ego w hełm prowancki, ogień tryska, trawa płonie. Błyska mu ostrzem stalowego brzeszczota. Miecz spada na jego czoło. Prawe lico ma całe we krwi i krwawą kolczugę na grzbiecie i na piersi. Bóg czuwa nad nim, Pinabel nie położył go trupem.
CCLXXXVI
Tiery widzi, że jest ranny w twarz. Krew jego spada jasna na trawę na łące. Wali Pinabela w hełm z ciemnej stali, kruszy i przecina go aż do przyłbicy, wypuszcza z czaszki mózg; obraca brzeszczot w ranie i wali go trupem. Ten cios rozstrzygnął bitwę. Frankowie krzyczą: „Bóg sprawił cud! Słuszna jest, aby Ganelona powiesić i jego krewnych, którzy ręczyli za niego”.
CCLXXXVII
Kiedy Tiery wygrał bitwę, cesarz Karol podszedł ku niemu. Czterech baronów towarzyszy mu: diuk Naim, Ogier Duńczyk, Godfryd z Andegawii i Wilhelm z Blej. Król wziął Tiery’ego w ramiona, wielkimi połami gronostajowego płaszcza ociera mu twarz, po czym odrzuca płaszcz: dają mu inny. Bardzo czule rozdziewają rycerza, sadzają go na arabskiego muła; wiodą go z radością i w pięknym ordynku. Baronowie wracają do Akwizgranu, zsiadają z koni na rynku. Wówczas zaczyna się uśmiercenie tamtych.