i po prawdzie bardzo jej wesoło.
Och, tak — swobodnie mierzyć spojrzeniem z każdej odległości.
Wypraszać cicho płaściuteńki brzuszek, letnią wrzącą przygodę
w aromacie pinii albo fanclub z zakątków dostępny od zaraz. Chcieć,
żeby ten szczątek, który wyjmą z ciała, był bardziej obcy niż inni
bliscy,
martwi.