martw — jestem mistrzynią świata w niechodzeniu do łóżka, dręczy mnie

tylko nadmiar dekoracji. Widzę jak czterdzieści lat temu

wsiadasz do tramwaju. Zajezdnia nazywa się Cichy Zakątek, ty masz

płaszcz do kostek. Jesteś malarskim chłopcem. Mówiłyśmy o tobie z moją

przyjaciółką gdzieś w okolicy twoich czterdziestych urodzin,

gdy ty robiłeś serię zdjęć na pralce drugiemu dziecku, bawiąc się w

Kwiekulik2. Skoro już mowa o dzieciach — nie, nie chciałbym być twoją

córką, wolałabym żebyś mi kupował kolczyki. Widzę cię

przez wdzianka z darów. Noszę w tej chwili rajstopki do przedszkolnych

kapci. Wysiadasz z taksówki po jakimś sylwestrze i jakoś o mnie myślisz,