Podniosłam swoje oczy z miłosierną wadą wzroku

a wtedy zostałam porwana z wielkim zdecydowaniem

na tutejszą plażę, łagodnością swego klimatu ujmującą

Teraz leżę na ręczniku o nieostrych krawędziach

w błyszczącym brokacie siedzimy tu razem, odpoczywając

razem gramy w scrabble, czekając, aż litery roztopi fala

która mieni się niezwykłymi barwami z daleka

wszystkie odcienie miłosierdzia w nieskończonej ilości

Tu słowa nareszcie wypełniają się potencjalnościami

ich krawędzie ciągle są przebrzmiałe z nadmiaru znaczeń