Nikt mnie nie znał, leżałam jak porzucona zabawka

która pociesza wokół wszystkich swymi zdrobnieniami

bez tkanych białych kwiatków na bluzce

w ułożonych pęczkach, w pęczkach smażonych

bez żadnych wstążek na sukience, trzeba oszczędnie

Przy ulicy Pamiątkowej jest taki smutny plac zabaw

porozrzucane są tam deszczowe mioty dżdżownic

tak boleśnie czują wszystko w porach suchych

braki opiekunów do przytuleń, choć chwilowych

a ja żywiłam się zgniłymi bananami