im zawsze było wstyd tak zatracić się na chwilę

w ciepłocie izolacji, w pomarańczowej skórze

Dmuchnę, tchnieniem rozproszę wokół siebie

te przemądrzające się w mej pamięci wieżyczki

zdmuchnę ten tort urodzinowy bez świeczek

z dużą ilością tłustego kremu, z dekoracjami

żyj sto lat, sto lat, sto lat i nigdy nie umieraj

Przechodząc, znoszę ze sobą wszystko

W lustrze ustawionym w stronę morza

w jednym z od dawna nieużywanych hoteli