Zbyt cicha, by jej głos ktoś pochwycił i się przewrócił

z przerażenia, z przerażenia, z przerażenia

Mój byt był zawsze zbyt, zawsze ta nawiązka zostawała

Dzielenie, po którym zostają dwa kosze ułomków

Te pozostałości, nie wiadomo, co z nimi począć

Zbyty, zbyty ciągnę za sobą, wyginając się mocno

Mój tren ślubny z szeleszczących ułamków

które po jedzeniu, miłości i snach pozostają

Pieśń trzecia. Przekrzywiony upadek

Mieszkam w ściółce leśnej — kreciej