Już tęskni za szorstkim, za ściernym ciałem

Wszyscy będą go mieli za bezpiecznego szaleńca

Jego zazdrość zawieszona na wieszaku w szatni

Układy współrzędnych, niech on będzie zerem

Teraz jest bardziej X niż Y, później bardziej Y niż X

Gołębie roznoszące tyfus już zwiastują kroki kolosa

Jego naiwne ciało pachnie ciastem drożdżowym

pełnym ciepła, wewnętrznej, radosnej pulchności

Spotyka mnie liżącą swoim różowym języczkiem ranę

Prawdziwe łobuziary łażą cały dzień po drzewach