boleśnie spłynęło wszystko wodospadami w doły

Upadłam jeszcze raz na siebie, próbując zobaczyć

wielki, osobowy siniec, rozlewający się we mnie

znak zakazu, nakazu i ostrzeżenia dla łobuziar

Odrętwiałe oczy podniosłam wielkim wysiłkiem

z siną twarzą pełną dźwięcznych zębów w ustach

Czyż nie jestem teraz piękniejsza, obita-opuchnięta?

Me wdzięczne policzki strzaskane, guzy się piętrzą

na prawej i lewej stronie mych skroni jak rogi srebrne

Uśmiecham się niecierpliwie uznając, że mnie poznasz