Odwracam swój pielęgniarski głos zmęczony od niego
Śpiewak z mordą pełną karabinów starego typu
Pot mu jeszcze pozostał na nylonowych mankietach
Podchodziło mi wszystko pod gardło nacięte
jad szerszeni i pszczół, byłam zatruta od niego
Zawroty głowy, omdlenia jako skutki uboczne
Obracam się jako karuzela siedmioramienna
Obracam się wraz z drągami zespawanymi ze mną
Każde siedzenie jest już tutaj zarezerwowane
Niecierpliwie się kręcą w swoim miejscu, czekając