na te ceremonie poświęcenia przerośniętego, nienowego

Jak pisać o piekle, co jest bardziej niż cokolwiek we mnie

Redzie je schować i je ukarać za to, że ciągle jest tutaj?

Nic nie zgniecie nas na czyśćcowy proszek sprzedawany

w porcjach, w torebkach plastikowych za 30 srebrnych

skrytych przed rodziną i znajomymi z najbliższej parafii

Wymyślam sobie swoje bóstwo bałwochwalcze ciągle

Ja na szczycie Mont Blanc czy górze gówna wie czego

Jednak wysoko stoję objawiona sobie, promieniuję

Wywyższam się ponad horyzonty, gwiazdy gniotę