Ciągle spadam w dziurę, którą jestem, pełną i złą

i te chóry potępione, te głosy z dawna cierpiące

przypominają mi dokładnie śmierć zadawaną

Teraz tęsknię za jego obliczem, które odrzuciłam

Za morzem pozostał i pozwoliłam mu zapomnieć

Tu wszystko już zostało spełnione w echach licznych

Tu wszystko już zostało zaprzepaszczone kiedyś

Wciśnięta w środku żyję tylko rykiem wewnętrznym

Nie wyobrażałam sobie, że tak boli śmierć wieczna

Umieram nieskończoną ilość razy, niewidząca kresu